Listen to Joe Milford Show on Blog Talk Radio Listen to internet radio with Lynnalexander on Blog Talk Radio

Dove Creek

A woman's journey of self-discovery from her Kentucky origins to nurse and healer on a Northwest Indian reservation

Read this moving, insightful novel free at Libertary.com

Blog > Komentarze do wpisu

NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, ŻE KAŻDA KSIĄŻKA JEST UNIKALNA

Piotr Siwecki rozmawia z Derekiem White’em

PIOTR SIWECKI: Dlaczego stworzyłeś wydawnictwo Calamari Press i pismo „Sleeping Fish”? Czy istnieje jakiś związek między Twoimi działaniami a awangardową i undergroundową tradycją nowojorską?

DEREK WHITE: Założenie wydawnictwa i pisma nie było zaplanowanym działaniem. Jako pisarz i czytelnik byłem chyba po prostu sfrustrowany i znudzony tym, co oferują wydawcy, utrzymujący, że zajmują się publikowaniem tekstów i ilustracji, które nie należą do głównego nurtu. Byłem chyba szczególnie znudzony publikacjami łączącymi tekst i obraz, które proponowano jako coś zupełnie innego. Podobnie było z poezją i prozą. Były, owszem, pisma takie jak „3rd Bed”, w których działaniach uczestniczyłem, ale, kiedy przestały istnieć, stwierdziłem, że nadszedł czas, żeby stworzyć miejsce dla pisarstwa eksperymentalnego, które w innym wypadku może pozostać niezauważone.

PS: Co sądzisz o tzw. Outsider Art? Czy siebie i autorów, których publikujesz, określiłbyś tym mianem?

DW: Niewiele wiem o ruchu Outsider Art, ale z nazwy wnioskuję, że chyba chodzi o sztukę, która nie mieści się w obowiązujących normach. Wiedząc niewiele o Outsider Arcie, mogę chyba powiedzieć tyle, że jestem outsiderem nawet dla Outsider Artu! Podobnie jest z „post-modern”. Nie wiem, co znaczy post-modern i gdzie przebiega granica między post-post-modern a post-post-post-modern. Nie mogę mówić za innych autorów Calamari Press, ale ja staram się nie wpasowywać w żadne nurty, podobnie jak nie staram się być outsiderem czy być post, co, w obu przypadkach, oznacza to samo. Myślę, że to kategorie odpowiednie dla tych, którzy pozostają na zewnątrz i służą do tego, aby mogli odfiltrować rzeczy, którymi inaczej by się nie zainteresowali. To tak jak ze mną – raczej zainteresowałby mnie Outsider Art, niż sztuka prezentowana w wielkich muzeach.

PS: Bycie wydawcą traktuję jako rodzaj działalności artystycznej. Kiedy patrzę na działania Calamari Press odnoszę wrażenie, że myślisz podobnie i dlatego zapytam: co jest, Twoim zdaniem, najważniejsze w przygotowywaniu produktów Calamari Press?

DW: Najważniejsze jest to, że każda książka jest unikalna, każda jest jedyna w swoim rodzaju. Trudno więc opisać cały proces, który sprawia, że taką się staje. Mówią, że książki Calamari Press, ich okładki, mają określoną, rozpoznawalną stylistykę. Cieszy mnie, że są rozpoznawalne, ale mam też nadzieję, że ta stylistyka, ta estetyka ewoluuje i że dotyczy książki jako całości.

PS: Twoje własne utwory są, moim zdaniem, swoistą mieszanką różnych metod opowiadania historii. Moim zdaniem Twoje opowieści i obrazy korzystają z tej samej techniki, która sprawia, że wydają się być lekkimi i jednocześnie solidnymi konstrukcjami stworzonymi z tego, co nazwałbym znalezionym i odczutym. Innymi słowy: to, co najbardziej interesuje mnie w Twoich własnych produkcjach to ich eklektyzm. Co sprawiło, że zacząłeś tak, a nie inaczej tworzyć? Czy odwołujesz się do jakiejś określonej strategii, tradycji?

DW: Dzięki za te pytania i taki ogląd sprawy. Nie mam pewności, co sprawiło, że robię to, co robię. Moje zaplecze artystyczne nie ma zbyt wiele wspólnego z pisaniem czy tworzeniem książek artystycznych. Może dlatego właśnie wydaje ci się to być interesujące! Uczyłem się trochę i myślałem nawet o tym, żeby studiować muzykę lub pisarstwo, ale dochodziłem do wniosku, że takie systematyczne studia pozbawiają proces twórczy elementu zabawy.

PS: Jak dowiaduję się z notki biograficznej, nauka i sztuka spotkały się w Twoim życiu. Dla mnie, jako dla czytelnika, jest to fakt bardzo ważny, ponieważ większości ludzi wydaje się, że sztuka i nauka nie mają ze sobą nic wspólnego. Czy nie sądzisz, jak pisał Stefan Themerson, że sztuka jest rodzajem nauki, że sztuka, fikcja może dotrzeć tam, gdzie nie może dotrzeć nauka? Dla Ciebie, jako autora i wydawcy, co jest bardziej inspirujące: sztuka, czy nauka, a może obie jednocześnie?

DW: Inspiruje mnie tak nauka, jak i sztuka. Obie te dziedziny mają swoje słabości, kiedy się je traktuje osobno. Nauka interesuje mnie ze względu na dyscyplinę w objaśnianiu świata, w którym żyjemy. Jednocześnie przeraża mnie brak przypadkowości i spontaniczności w nauce. Nie odpowiada mi skrępowanie koniecznością akceptowania metod i krytycyzm nauki. Rozumiem potrzebę istnienia takiego rygoru w nauce. Paranauka czy metafizyka nie bardzo mnie pociągają. Wspaniale jest tworzyć sztukę, zapisać zdanie, które zdaje się nie mieć sensu – zdanie, dla którego nie istnieje naukowe wytłumaczenie. Interesuje mnie to, dlaczego zmuszeni jesteśmy tworzyć takie rzeczy.

PS: Co sądzisz o teorii Josepha Beuysa, że każdy jest artystą? Czy przejmujesz się teorią śmierci autora wypracowaną przez Rolanda Barthesa? Mam wrażenie, że, jako twórca pracujący z różnymi mediami, myślisz o publiczności, ale to, co mnie w tym kontekście interesuje najbardziej to, czy, Twoim zdaniem, sztuka powinna być postrzegana jako egalitarna czy elitarna?

DW: Dzięki z podsunięcie nazwisk do studiowania! Głupio mi, że nie kojarzę tych ludzi. Nie mam pewności, co mówią ich teorie, ale uważam, że jeśli sztuka, jeśli piękno w sztuce jest kwestią gustu, to wszyscy są niedoszłymi artystami. Jeśli chodzi o śmierć autora… Nie mam w tej sprawie wyrobionego zdania. Lubię myśleć, że wielu z nas pisze, tworzy sztukę, żeby pokonać śmierć. Wielu zmarłych pisarzy i poetów wciąż żyje dzięki wartości ich pracy, a ich książki są prawdziwymi źródłami memów. Nie przeczę, że i we mnie tkwi tak rozumiany przymus. Pisarz, którego książki nigdy nie trafią do czytelników ani nie są publikowane nie będzie żył. W tym rozumieniu to czytelnik właśnie utrzymuje pisarza przy życiu, pozwala mu żyć. Jak mówią: do tanga trzeba dwojga.

PS: Jednym z ważniejszych tekstów, który pozwolił mi znaleźć własną drogę do rozumienia nowej sztuki był tekst Johna Bartha Stan rzeczy („Literatura na świecie”, nr 6/1997). Czy masz taki tekst?

DW: Książki, które tkwią w moim umyśle, to książki, które nie zostały należycie rozpoznane, ale widocznie były to książki z innego świata. Pole bitwy, na którym księżyc mówi kocham cię Franka Stanforda jest jedną z nich. Moje życie w krzaku duchów Amosa Tutuoli – to druga. Po lekturze Raymonda Carvera postanowiłem, że będę pisał. Ze współczesnych autorów sympatią darzę Garego Lutza. Jeśli chodzi o sztukę, współczesnym artystą, którego podziwiam i którego twórczość miała wpływ na moje projekty disajnerskie jest Eduardo Recife.

PS; DZIĘKI

niedziela, 06 stycznia 2008, themerson

Polecane wpisy

  • ZA-TRACENIE W SŁOWACH

    Piotr Siwecki rozmawia z Magdaleną Ochałek o jej najnowszej książce "W SZWACH", o literaturze eksperymentalnej i roli czytelnika. PIOTR SIWECKI: Bohaterowie Tw

  • POZA CHOPINEM, CONRADEM I COMUNIZMEM

    Piotr Siwecki rozmawia z Markiem Każmierskim, pisarzem, malarzem, artystą multimedialnym, współzałożycielem londyńskiego wydawnictwa OFF_PRESS. PIOTR SIWECKI:

  • ROZMOWA Z ANIĄ VESENNY

    Piotr Siwecki rozmawia z Anią Vesenny o jej nowelach, melancholii i nowej powieści. Skąd czerpiesz tematy do swoich opowieści? Najczęściej wszystko zaczyna się

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: