Listen to Joe Milford Show on Blog Talk Radio Listen to internet radio with Lynnalexander on Blog Talk Radio

Dove Creek

A woman's journey of self-discovery from her Kentucky origins to nurse and healer on a Northwest Indian reservation

Read this moving, insightful novel free at Libertary.com

Blog > Komentarze do wpisu

PIOTR SIWECKI - DOTKNIJ MNIE, KIEDY ZASNĘ

OPOWIADANIE PIOTRA SIWECKIEGO Z NOWEGO ZBIORU.

copyright (c) by Piotr Siwecki

- Muszę stąd wyjść... zaczekam przed księgarnią... – powiedział cicho wprost do jej ucha, kiedy stali w kolejce w księgarni w centrum handlowym ubrani zbyt ciepło, żeby nie było im po prostu nieprzyjemnie duszno.

Przyszli tu, żeby nie siedzieć w mieszkaniu, w którym, mimo że minęły już dwa dni, wciąż intensywnie pachnie śmiercią jej babci.

Przyszli do centrum handlowego, żeby zobaczyć tyle życia, ile to tylko możliwe.

Ona lubi tu przychodzić, bo tu czuje, że jej rodzice mieli w jakiś sposób rację, kiedy, przed śmiercią w wypadku samochodowym w Stanach, pisali do niej o tym, że będzie lepiej, że na pewno będzie lepiej...

Cywilizacja miłości i śmierci...

Dla niej to po prostu życie, które trzeba przeżyć tak, żeby można się było uśmiechać, mimo że trudno nie czuć obrzydzenia do tych, którzy z każdego potrafią zrobić szmatę, kata lub ofiarę i...

Trzeba po prostu starać się żyć tak, żeby wystarczyło miejsca na ciszę, której nie trzeba zagłuszać kiepską muzyką albo głupim gadaniem?...

- Wiesz... kupiłam jeszcze płytę The Cave Singers -  powie ona, kiedy wyjdzie do niego z księgarni i stanie przy barierce ruchomych schodów -  … wiesz... teraz, kiedy nie ma już babci ani rodziców... jakoś mi lżej... to może głupie... ale... ich nieobecność daje mi siłę, jakiej nie czułam nigdy wcześniej... jest wokół mnie jakby więcej miejsca... jest mi dobrze... czy to przerażające?...

- Jeśli ciebie to przeraża, to nie myśl o tym...

- Właśnie problem chyba polega na tym, że mnie to nie przeraża, ale czuję, że powinno mnie przerażać, bo innych może przerażać, że tak myślę...

- To nie mów o tym nikomu... wystarczy, że mi powiedziałaś... mnie to nie przeraża... dobra... możemy wracać?... chce mi się jeść... masz ochotę na jajecznicę z ziemniakami?...

- Wolałabym... nie, jajecznica z ziemniakami może być... tylko jeszcze... chciałabym, żebyś kupił coś sobie...

- Innym razem... Teddy ma mi zaprojektować a Sandał uszyć spodnie i kurtkę… poszukamy materiału, ale przecież nie tu… Bosy mówił, że jest jakaś nowa hurtownia… tam obok tego magazynu, w którym pracuje… wiesz… tam, gdzie chłopaki mieli kiedyś knajpę zanim miasto im nie zamknęło… pamiętasz… byliśmy małolatami… idźmy już… nie żebym nie lubił tu przychodzić… tylko jakoś dzisiaj… dobra?...

Ona ma nadzieję, że na pogrzebie pojawi się cała rodzina, skłócona z powodu sporu o ziemię przodków... brat nie spłacił brata, chociaż ojciec przykazał przed śmiercią, czy jakoś tak... nie muszą ze sobą rozmawiać... wystarczy, że będą... to pomoże... w jakiś sposób to na pewno pomoże... będzie świeciło słońce... będzie lekki mróz... będzie skrzypiał śnieg... w swoim mózgu będzie siedziała na sankach ciągniętych przez babcię po leśnej drodze... nie... po chodniku przy ulicy...

Tydzień po pogrzebie pojadą do jego rodziców.

Jego ojciec jest radcą prawnym i powie, co trzeba zrobić z mieszkaniem po babci.

- Tylko czy ona będzie dla niego dobra... – powie jego matka, kiedy zostanie już sama z mężem w domku na podmiejskim osiedlu.

- Przecież zawsze może do nas wrócić... byle tylko skończył studia... jeszcze tylko rok mu został… przenosi się na zaoczne... chce pracować... tak jak syn Beaty... mówiłem ci... pamiętasz?...

- Syn Beaty musi... ona za mało zarabia... i jeszcze to dziecko... nie mówiłeś mi o tym…  on przecież nie musi pracować...

- Ale chce...

- A w ogóle to kiedy z nim rozmawiałeś?...

- Nie rozmawiałem z nim... to ona do mnie dzwoniła... – powie ojciec i powie to udając, że ziewa… powie to tak, a nie inaczej, wiedząc, że o tym, że to ona dzwoniła, będą pewnie musieli jeszcze kiedyś ze sobą porozmawiać - …musimy w tym roku zmienić ten płot... – doda po chwili, stojąc i patrząc przez okno w salonie na stary, pordzewiały już miejscami płot z siatki z wrośniętym weń pniem brzozy - …tylko u nas jeszcze jest taki stary…

Dwa dni później matka wciąż będzie zastanawiała się, dlaczego syn nie powiedział jej o tym, o czym nie powiedział też ojcu...

Ale będzie myślała z lekkością... tak, żeby jej złe myśli nie zmusiły syna do czynów jeszcze gorszych...

Będzie myślała o tym także na pogrzebie, patrząc na syna… stoi obok tej kobiety, z którą, być może… oby… przeżył resztę życia nie gorzej, niż żyje im się teraz…

- Oby im się udało… - pomyśli i pomyśli, że chce tak myśleć, pomyśli, że nie chce myśleć inaczej…

- Nie myśl inaczej… za wszelką cenę nie myśl inaczej… - pomyśli i zrobi się jej nieco smutno, że nie poznała babci tej kobiety, z którą żyje jej syn - … oby im się udało… zrób wszystko, żeby im się udało… ale nie pomagaj im, jeśli nie będą chcieli… tylko czy dasz radę pomóc im wtedy, kiedy będą potrzebowali... zrobimy, ile się da… prawda, babciu... ile będzie trzeba… przecież to wszystko… to tylko sprawy do załatwienia… w jakiś sposób to tylko sprawy do załatwienia… myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem… zaniechaniem…

 

 

copyright (c) by Piotr Siwecki

środa, 02 stycznia 2008, themerson

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/01/13 17:23:46
Czytając opowiadanie nasunęły mi się różne refleksje. Między innymi:
Pierwszoplanowe postaci pozostają bezimienne, a mniej ważne – nie. Tak na własny użytek, nazwałbym głównych bohaterów imionami obcojęzycznymi. Tym bardziej, że pojawia się tutaj projektant Teddy. Zaciekawiło mnie imię Bosy, które można wpasować jednocześnie w język polski i amerykański.
W ogóle całe opowiadanie posługuje się obrazem niczym z amerykańskich filmów, ale to moje subiektywne odczucie. Z drugiej strony niezdecydowanie w dialogach przypieczętowane przez wielokropki, wskazuje raczej na polski temperament.
Opowiadanie dobrze się czyta pomimo, że sposób narracji jest dla mnie mało znany, ze względu na użyty tutaj czas gramatyczny.
Podobają mi się dialogi. Przede wszystkim te niezależne, bez zbędnych komentarzy narracyjnych.
Opowiadanie porusza wiele tematów. Łączy śmierć z zakupami; pogrzeb z odwiedzinami u rodziców. Może w ten sposób trochę oswaja nas z tym tytułowym snem, ze śmiercią.
-
2008/01/16 09:36:11
Piękny tekst. Silnie emanuje emocjami, bardzo pozytywnymi emocjami. Każda z postaci przedkłada troskę o uczucia, o dobro innych nad swoje wątpliwości i odczucia. Nawet myśli tych osób formułowane są w taki sposób, by nie urazić osoby, której dotyczą, by nie wywierać wpływu na jej postępowanie i nie wartościować tegoż.
Zaprezentowany sposób myślenia niezwykle rzadko spotyka się w realnym życiu, chyba, że u osób, które wiele przeżyły, wybaczyły wszystko i sobie i rodzinie i światu, po prostu zrozumiały sens istnienia. Bardzo sympatyczna - jednocześnie świadcząca o głębokich przemyśleniach Autora - jest sugestia, by ignorować obrzydliwe metody postępowania współczesnych "polityków" i starać się żyć w sposób godny.
Gdyby więcej ludzi myślało i postępowało tak, jak opisuje autor, nie strach byłoby żyć i nie strach umierać.


-
2008/03/11 14:27:47
Tekst napisany w w trybie przypuszczającym, życzącym lub rozkazującym, nie wiem - bardzo mało znam się na gramatyce, więc strzelam!;) Choć myślę jest to zabieg miejscowo występujący w szerszej narracji. Zawsze mnie on dziwił, bo nie rozumiałem do końca jego przeznaczenia. A to tekst cały tak napisany! A gdyby ująć całość narracji jako dodatkowy wymiar przestrzeni! Bo przecież powieść na przykład to Coś, co uwzględnia czasoprzestrzeń wewnętrzną (swoją własną), zewnętrzną (czyli jakby świata realnego), a także teraźniejszość czytelnika! - tak tylko dzielę się bierzącymi przemyśleniami. Pozdrawiam serdecznie i wiosennie.

PS."Strach żyć i umierać" Nie strach. Emocje nie mogą być pozytywne lub negatywne, bo to wprowadza element oceny czyiś odczuć i przeżyć wewnętrznych, moim zdaniem. Myślę tylko chciane lub niechciane.
-
2008/03/11 14:39:39
ps.Lub pozostaje na granicy tych wszystkich czasów, (przestrzeni) łącząc je i dzieląc! To daje niezwykłe możliwości, czyż nie? Pozdrawiam.:)
-
2008/03/11 14:46:12
ps.2 zebrało mi się dziś na gadanie;) alebo uwzględnia też przeszłość twórcy, czyli tamtą jego teraźniejszość - do takich rozważań polecam Świat Zofii Josteina Gaardera. I choć uważam, że koniec Powieści niecorozczarowuje, daję słowo, że książkę czyta się z zapartym tchem, niektóre strony po kilka razy. Już nie będę pozdrawiał 3raz bo to trochę głupio;) Pzdr.:)