<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>AMINA CAIN : WPADAM W JAKĄŚ PUSTKĘ (I GO TO SOME HOLLOW) - komentarze</title>
    <link>http://minimalbooks.blox.pl/2009/01/AMINA-CAIN-WPADAM-W-JAKAS-PUSTKE-I-GO-TO-SOME.html</link>
    <description>WPADAM W JAKĄŚ PUSTKĘ Zawsze przyciskałam ręce do ostrych krawędzi. Nigdy nie zacięłam się niczym, ale kiedy jestem poza domem zawsze nacisnę jakiś cierń, żeby sprawdzić czy mogę go poczuć. To kłopotliwe.   Jak to, gdybym się z kimś biła o to, co bym zrobiła. Wczoraj pokłóciłam się z Celestą, z którą budowałam dom. Trzymałam gwoźdź i mocno przycisnęłam do niego dłoń. - Co robisz? &amp;#8211; spytała. Później, już w jej pokoju podała mi tacę z ostrymi przedmiotami na niej. Były tam narzędzia jakich nigdy wcześniej nie widziałam. Nie mogłam sobie wyobrazić do czego można by ich użyć. - Czemu nie podasz mi tej tacy? Usiadła na starym fotelu. Spojrzałam na jej ramię. Było muskularne. Gdybym zajrzała do jego wnętrza zobaczyłabym siebie? W drodze powrotnej do domu przypomniałam sobie te małe przedmioty patrząc przez okno autobusu. Przypominałam je sobie pojedynczo a nie wszystkie naraz. I wtedy przed oczami wyrósł mi elewator zbożowy. I już nie mogłam zobaczyć tych przedmiotów. --- - Tu jestem &amp;#8211; powiedziałam, kiedy rano przyszłam do pracy. Celesta była na dachu. Układała dachówki. Było zimno i para leciała z ust. - Dobra &amp;#8211; spojrzała na mój oddech albo na mnie. Trwało to zbyt długo i poczułam się niezręcznie. - Co mam robić? - Możesz mi pomóc na górze. Pracowałyśmy obok siebie milcząc. Z dachu mogłam dostrzec niewielki strumyk. Kiedy wbijałam gwoździe w gonty zaczęłam się pocić. Miałam na sobie kilka warstw ubrania. Zastanawiałam się czy ona też się poci. Też miała na sobie kilka warstw ubrania. Miała na sobie czerwoną bluzę dresową z kapturem a pod nią flanelową koszulę. Nie byłam pewna co jeszcze może mieć na sobie, bo widywałam ją tylko w chłodne dni. Kiedyś, kiedy piłam piwo z przyjaciółką na jej barce rozmawiałyśmy o tym, co robiłyśmy kiedy miałyśmy orgazm. Robiłyśmy to samo. Później, przez telefon, uznałyśmy że miałyśmy orgazm kiedy o tym rozmawiałyśmy. Kiedy masz orgazm twoje serce bije szybciej. Ale potrafię przez długi czas żyć bez myślenia o seksie. Wtedy raczej czytam albo przeglądam moje ubrania i część z nich wyrzucam. - O czym myślisz &amp;#8211; spytała Celesta. - O piwie. - Nie wyglądasz na kogoś kto pije piwo. - Bo nie piję. A ty? -Od czasu do czasu. Kiedy przeszła na drugą stronę dachu poczułam się osamotniona. Ale ja zawsze mam różne fantazje związane z samotnością. Wyobrażam sobie, że chodzę po mieście sama, nigdy z kimś ani z grupą przyjaciół. Wiem, że to nie tego chcę; nie wiem co mnie w tym tak interesuje. Po lunchu pojechałam do domu i zrobiłam sobie filiżankę herbaty. Powiedziałam, że zobaczymy się o drugiej, ale nie wróciłam już do pracy przy domu. Położyłam się do łóżka i leżałam tak całe popołudnie i wieczór. Czytałam książkę. Rozmyślałam o tym, co działo się właśnie w niedalekich górach, o tym, co robią zwierzęta, jak wyglądają rośliny, jak topnieje albo jak zamarza lód. - Wyglądasz jakbyś była setki kilometrów stąd &amp;#8211; powiedziała Celesta. Stałyśmy w kolejce w Home Depot. - Brałaś kiedyś kokainę? &amp;#8211; spytałam. - A ty brałaś dziś rano? - Wzięłam kiedyś raz i było mi niedobrze. Przez głośnik ktoś reklamował dłużyce. - Tu jest zawsze taki tłok &amp;#8211; powiedziałam. - To dlatego, że ludzie nie przestają budować, remontować, naprawiać. Mężczyzna stojący za nami trzymał w rękach klamkę. Pomyślałam o tym, kto będzie wchodził przez jego drzwi i dotykał tej klamki. Czy będzie to ktoś, kogo ten mężczyzna będzie chciał widzieć? Kiedy byłyśmy już na parkingu, zaczął padać śnieg. To sprawiło, że poczułam jakby łączyło mnie z Celestą coś szczególnego. Wiedziałam, że nie znam jej zbyt dobrze ani zbyt długo. Wycofała swoją ciężarówkę z parkingu i wyjechałyśmy na drogę. - Masz jakiegoś ulubionego ptaka? &amp;#8211; spytałam. - Lubię wszystkie ptaki. - A trzymałaś kiedyś jakiegoś w ręku? Przez chwilę wyglądała tak, jakby się mocno zastanawiała nad moim pytaniem, a potem nagle zaczęła wyglądać tak, jakby myślała o czymś zupełnie innym. - No to jak? - Dlaczego chcesz wiedzieć czy trzymałam ptaka w ręku? &amp;#8211; spytała. Znowu poczułam się nieswojo. Śnieg pokrył ziemię. Po niedługiej chwili zatrzymałyśmy się przed niewykończonym domem. Za chwilę znów zaczniemy nad nim pracować. Jakiś mężczyzna podszedł do domu i spytał jak długo już go budujemy. Podczas gdy Celesta rozmawiała z mężczyzną siadłam na schodach i przesuwałam po ich krawędziach, przyciskając dłonie tak mocno do krawędzi, jak tylko mogłam. Było zimno, a ja nie miałam rękawiczek. -- Ludzie czasami giną podczas budowy domów. Spadają z dachów albo giną od pioruna, kiedy pracują na dachu. Kiedy umiera ktoś, kogo kocham, chcę być w stanie spojrzeć na niego i powiedzieć: &amp;#8222;umierasz&amp;#8221;. Chciałabym też, żeby ktoś był w stanie powiedzieć mi tak samo. Jedyny raz, kiedy wiedziałam, że ktoś umiera, powiedziałam: &amp;#8222;wyjdziesz z tego&amp;#8221;, a to było kłamstwo. - Kiedy dom będzie skończony? Celesta i ja siedziałyśmy w lesie tuż obok strumienia, który widać z dachu. - Powinnaś być szczęśliwa, że masz pracę. - Jestem szczęśliwa. - Zanurz ręce w wodzie &amp;#8211; powiedziała. - Ty pierwsza. Włożyła ręce do wody. Potem ja zanurzyłam swoje. Siedziałyśmy nad strumieniem z rękami w zimnej wodzie.   copyright(c)by Amina Cain przeł. Piotr Siwecki first appeared in ACTION YES</description>
  </channel>
</rss>


