Listen to Joe Milford Show on Blog Talk Radio Listen to internet radio with Lynnalexander on Blog Talk Radio

Dove Creek

A woman's journey of self-discovery from her Kentucky origins to nurse and healer on a Northwest Indian reservation

Read this moving, insightful novel free at Libertary.com

Blog > Komentarze do wpisu

CLAUDIA SMITH :: KATALOG (CATALOG)

n

KATALOG

 

Kiedyś upadł, uderzył o rączkę piekarnika i zaczął krwawić, a ona przyłożyła do jego czoła brudną ścierkę w kolorze kwiatów gwiazdy betlejemskiej, potem przycisnęła słuchawkę telefonu do ucha i zadzwoniła do pediatry, tuląc jednocześnie małego. A on wcisnął głowę pod jej pachę. Zaczęła zastanawiać się nad tym, dlaczego wzięła tę brudną ścierkę. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Nad jego brwią wciąż widać bliznę. Jej najlepsza przyjaciółka powtarza jej, że dziewczynom będzie podobał się z tą blizną, że to nie taka blizna jak te, które ma ona i że ona na prawdę zbytnio sobie pobłaża przejmując się tak bardzo tym, co się stanie, co się i tak musi zdarzyć. Lekarze przywiązali go wtedy do łóżka. Patrzył prosto w światło, szepcząc jej imię: Mama.

 

Jest tak wiele tego wszystkiego. Ona chce to wszystko skatalogować. To, jak wzywał Allaha, kiedy był niemowlakiem, to, jak wzywa szalone halloweenowe dyniowe głowy, jak woła: „pick up trucks take-you-tracks”. Kiedy on śpi, ona obserwuje jak światło latarni przesuwa się po jego twarzy, jego dużej głowie, już teraz tak dużej prawie jak jej głowa. Teraz sypia już jak chłopcy, a nie jak niemowlęta. Koce podciągnięte pod brodę, piąstka wciśnięta pod policzek, bandaż, którego nie trzeba było używać, ale dała mu go i tak, owinięty wokół nadgarstka.

 

Pamięta jak się zakochała, jak szalała wtedy, krzycząc razem z przejeżdżającymi pociągami – tak, jak ta dziewczyna w filmie Kevina Bacona. Smakowała wszystkiego. Soli na krawędziach szklanek z drinkami, taniego wina, gradowych kostek uderzających w szybę samochodu. Nie musiała dotykać tego wszystkiego językiem, żeby poczuć smak. Wyobrażała sobie jak to wszystko powinno smakować. Ale nie smakowało. To jak z piosenką, którą odtwarzała raz za razem. Jej oczy są cały czas szeroko otwarte. Patrzy na znaki drogowe, przysłuchuje się przekleństwom, kiedy jadą autobusem, szoruje jego i swoje zęby rano i wieczorem. A teraz jej mąż dzwoni i mówi, że nie wie, kiedy wróci. Początkowo myślał, że zdąży przed dziesiątą, żeby poczytać małemu, więc wsadziła dzieciaka do nosidełka i chodzą po chodnikach, przechodzą przez przejścia dla pieszych, przyglądają się blado wyglądającym drzewkom bożonarodzeniowym na wystawach sklepów.

 

Wraca do domu o zachodzie słońca, ale nie przed zapadnięciem zmroku i dziecko wskazuje na księżyc. Mówi: Mamusiu, chcę księżycowe ciastko. Po raz pierwszy tego roku zrobiło się chłodno i matka pyta dziecko czy uszy mu nie zmarzły, a dziecko odpowiada, że tak, zmarzły. Gwiazdy są blisko i świecą tak jasno, że wydaje się, że mogłaby się o nie skaleczyć, gdyby ku nim sięgnęła. Kiedy wraca do domu, mówi dziecku, że noc jest przyjemnie rześka, że wszystko jest w jakiś sposób bardziej przejrzyste, kiedy jest chłodno. Dziecko odpowiada: Tak. Mówi, że to Czas Serca. A kiedy dziecko zasypia, ona wciąż mówi, opowiada o tym, jak to jej ojciec zwykł był budzić ją w takie noce i jechać, jechać samochodem, i mówić, żeby opuściła szyby, i pytać czy chciałaby jechać aż nie dojadą do horyzontu, aż nie spadną z horyzontu.

 

Dzwoni do męża, ale jego telefon nie odpowiada. Przygotowuje sobie kubek gorącej lemoniady i zjada całą wielka torbę owocowych snaków, które kupiła dla syna. Potem zastanawia się nad tym, co zrobiła. Snaki są w kształcie ciężarówek i smakują jak Kool Aid. Kiedy była dzieckiem jej ojciec dał jej słodkie płatki kukurydziane na obiad i toffi na deser. A kiedy ojciec powiedział jej, że już jej nie kocha, ona poczuła się tak, jakby cukierek utknął jej między zębami, jakby miała zwymiotować. Płakała tak długo aż zaczął ją piec nos, aż zaczęła ją piec cała twarz. A wtedy ojciec objął ją ramieniem, przycisnął mocno i powiedział, że kocha ją bardziej niż górę, bardziej niż fiord. Spytała wtedy, co to jest fiord, a on powiedział, że nie wie, co to jest. Kocham cię bardziej niż Kanał Panamski.

 

Później, w nocy, kiedy przysnęła z katalogiem produktów dla dzieci przy policzku, zadzwonił jej mąż. Znalazła swoje okulary, sprawdziła, że dziecko śpi. Przez sen płacze, mruczy, mlaszcze. Bandaż ześliznął się. Cała jego twarz pokryta jest kropkami w kolorze malinowym. Zawsze się tak rumieni, kiedy płacze. Mamusiu, mamuś, mamo. Ja płaczę. Jego oczy wciąż są zamknięte, ale powieki drgają. Ja smutny. Mamusiu, mamuś, ja smutny.

 

Copyright (c) by Claudia Smith

Przeł. Piotr Siwecki

first appeared in LITERARY MAMA

sobota, 31 stycznia 2009, themerson

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: