Listen to Joe Milford Show on Blog Talk Radio Listen to internet radio with Lynnalexander on Blog Talk Radio

Dove Creek

A woman's journey of self-discovery from her Kentucky origins to nurse and healer on a Northwest Indian reservation

Read this moving, insightful novel free at Libertary.com

Blog > Komentarze do wpisu

NICK ANTOSCA :: PŁAZ, CZ.2

n

Następnego poranka, albo dwa poranki później jej ubrania już na nią nie pasowały. Leżała goła na podłodze w dużym pokoju. Byłbym bardziej zawstydzony, ale wyglądało na to, że nie ma żadnych widocznych organów płciowych. Wszystkie palce wydłużyły się i połączyły, a kończyny spłaszczyły się jak wielkie, szerokie, białe płetwy. Jej skóra zrobiła się błyszcząca i gładka jak skóra morświna, tylko że biała.

- Tata wiedziałby, co robić - wymamrotałem.

Próbowała odpowiedzieć, ale zmieniająca się budowa jej ciała nie pozwoliła jej na to, tak myślę, a jej słowa były czymś w rodzaju ryczenia. To wszystko spowodowało, że czułem się zły i winny. Próbowałem ją karmić, ale nie mogła jeść – jest usta ledwo się otwierały. W końcu wmusiłem w nią trochę galaretki i wycisnąłem trochę mleka w jej usta.

Mój brat znowu zadzwonił.

- Muszę zająć się Ramoną! - powiedział wesoło. - Ona płacze w pralni! - i dodał:  „Zostanę tu jeszcze przez kilka dni. Zajmij się Mamą.”

Po rozmowie z nim, zanurzyłem głowę w dłoniach. Pociłem się, wykręcałem sobie palce i serce waliło mi w piersi. Gdyby tylko mój brat i tata widzieli mnie teraz, gdyby zobaczyli do czego doprowadziłem Mamę, popatrzyliby po sobie kręcąc głowami, tak strasznie zawiedzeni – zawiedzeni, ale nie zaskoczeni.

Przed zmierzchem wydawało się, że Mama ma problemy z oddychaniem i przypominała mi coś wyrzuconego na plażę, być może małego, grubego wieloryba. Więc wyturlałem ją przez duży pokój na patio. (Było trochę manewrowania, żeby przedostać się przez szklane suwane drzwi, ale się zmieściła. Musiałem tylko toczyć ją pod odpowiednim kątem.) Basen za domem nadal pokryty był zielonym szlamem. Mama kłapała buzią jak ryba.

- Wiem - powiedziałem. - Wiem. Rozumiem czego potrzebujesz.

 Przerolowałem ją na krawędź basenu i zrzuciłem ją do wody z pluskiem.

Woda była spokojna, ale od razu mogłem zobaczyć, że była szczęśliwa. Zajęło jej chwilę, żeby przywyknąć, ale potem już było okej. Unosiła się, dygając trochę. Mrugała swoimi wielkimi oczami. Na jej twarzy rysował się jakby nieznaczny uśmiech – upośledzony uśmiech. Zrobiło mi się lepiej.

Mimo to nie spałem dobrzej tamtej nocy – leżałem bezsennie dość długo. Wiele rzeczy mnie niepokoiło. Spierdoliłem sobie życie. Nigdy nie powinienem rzucać studiów. Wszystkich zawiodłem i były też inne rzeczy, których żałowałem. Podejmowałem złe decyzje.

Rano, czując się winnym i chcąc, żeby to wszystko było snem, poszedłem na skraj basenu, gdzie mama unosiła się, dygając jak spławik. Drzewa wokół ogrodu oraz barierka wokół basenu trzymały ją w zasadzie poza zasięgiem wzroku sąsiadów. Gdyby ktoś przyjrzał się bliżej, dostrzegłby dużą, białą rzecz pluskającą się w naszym odrażającym basenie.

Mama ryczała więc domyśliłem się, że była głodna. Z szafki w kuchni wyjąłem puszkę z napisem „Śledzie wędzone”, otworzyłem ją i zabrałem na brzeg basenu, gdzie, po wielu próbach, byłem w stanie nakarmić ją małymi kawałkami. W pewnym sensie je wciągnęła, bez gryzienia.

Mój brat zadzwonił, ale bałem się odebrać telefon. Za pierwszym razem odebrałem bez patrzenia na numer i słyszałem jak smutnym głosem powiedział: „Chyba wszystko jest już tutaj dobrze.” Potem ja powiedziałem: „Kto to? Jak może być dobrze. Nic nie jest dobrze. Wykręciłeś zły numer” i rozłączyłem się, i nie odbierałem, kiedy dzwonił jeszcze raz i jeszcze raz.

Jednak nie przestawał dzwonić, więc po jakimś czasie tylko podnosiłem słuchawkę i od razu ją odkładałem, a w końcu odłączyłem telefon.

Myślałem o tym jak mamę znowu zamienić w człowieka, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Nie chciałem do nikogo dzwonić po pomoc, na przykład po lekarza. Miałem nadzieję, że problem sam się rozwiąże.

 DALEJ

sobota, 31 stycznia 2009, themerson

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: