|
Listen to Joe Milford Show
Listen to Lynnalexander
|
Blog > Komentarze do wpisu
AMINA CAIN :: PTASZARNIA (AVIARY)***
Ptaszarnia stała na wzgórzu, tuż przy ogrodzie botanicznym. Na „Noc w Ptaszarni” wszyscy ludzie z miasta przyszli na wzgórze ubrani na biało. Obficie czerpali wodę do wysokich szklanek wprost z fontann stojących w wąskich, wilgotnych korytarzach budynku ptaszarni. Niektóre z korytarzy - te, w których nie było ptaków - były ciemne. Ludzie jednak snuli się po nich; ich białe ubrania sprawiały, że łatwo ich było zobaczyć. Ptaki przysiadały na prętach. Ludzie dreptali wokół, patrząc na nie, czytając opisy umieszczone obok drucianych klatek. Ten ptak pochodzi z Madagaskaru. Ten jest nielotem. Ten buduje gniazdo w kształcie portmonetki.
W ptaszarni Jessy także przyglądała się ptakom w klatkach. Jeden z nich wyglądał tak, jakby miał wełnę na łebku. Stał na jednej nodze, a dziób wetknął w pióra na piersi. Inny przypominał miękką kulkę z waty. Miał dziób jak szpilka. Opis przy klatce mówił: Cycek Krzakowy.
Później ludzie zeszli ze wzgórza na przyjęcie i tańczyli przy muzyce elektronicznej w chacie Jessie. Ubrana w turkusową sukienkę, sącząc białe wino wciąż z tej samej szklanki, patrzyła jak wszyscy tańczą. Jeden z mężczyzn, tańcząc, powłóczył nogą po parkiecie. Powiedział Jessie, że podoba mu się u niej. Ściany jej chaty zrobione były z drewna, a w kuchni zlew znajdował się między lodówką a kuchnią. Na stole leżał klucz nasadowy, stała czerwona, ceramiczna miska i jedna figurka zwierzęcia z origami.
Pomyślała o ciemnych teraz pomieszczeniach ptaszarni.
Tej nocy obok jej chaty otworzyła się wielka jama. Podczas gdy wszyscy zgromadzili się wokół jamy, Jessie czekała w ciszy, stojąc w drzwiach frontowych chaty.
Pierwszy raz, kiedy stała przy jamie, zamiast patrzeć w głąb, wpatrywała się w horyzont za chatą. Na horyzoncie widać było ciężarówki wiozące drewno.
Powietrze było ciepłe i jama była ciepła.
Zaczęła przychodzić do jamy zamiast chodzić popływać. Niedaleko była ciepła, czysta rzeka, ale jama była cieplejsza. Siadała przy jamie, żeby poczytać. Zbudowała szopę tuż przy chacie, a potem stała przy jamie, oddychając głęboko. Zabrała klucz nasadowy z kuchni i powiesiła go w szopie. Wpatrywała się w jamę, stojąc w drzwiach szopy.
Któregoś popołudnia, używając niebieskiej włóczki, szydełkowała siedząc przy jamie. Jej srebrne druty dzwoniły w ciepłym powietrzu. Trawa poruszała się delikatnie. Później poszła do ptaszarni. Nie mogła uwierzyć, że jest jej tak ciepło. Jej ciało wiedziało, czym jest przyjemność. Jej nogi, jej stopy, jej ramiona i jej ręce wiedziały, czym jest przyjemność.
Przeszła powoli przez ptaszarnię, trzymając w ręku skrawek białego papieru. Napiła się wody wprost z fontanny. Przyjrzała się ptakom, słuchając głosu z głośników:
Te ptaki nie wiedzą, kim jesteś, nawet jeśli widują cię codziennie. Ty możesz zapamiętać swojego ulubionego ptaka, ale on nie zapamięta ciebie. Staraj się myśleć o każdym ptaku jak o zupełnie innym za każdym razem, kiedy go zobaczysz.
W głównym pomieszczeniu ptaszarni cycek krzakowy dziobał kanarka, który po chwili odfrunął na inny, dłuższy drążek i odwrócił główkę w bok kilka razy. Cycek krzakowy otrząsnął piórka. Pił, a kiedy podniósł główkę z nad poidełka, główka była mokra.
Następnego wieczora, zamiast siedzieć przy jamie, Jessie usiadła w parku, czekając aż zacznie się film w kinie na świeżym powietrzu. Mężczyzna, który tańczył powłócząc nogą w chacie Jessie, zauważył ją i rozłożył swój koc przy jej kocu. Miał na sobie blezer o wiele za ciepły jak na lato. Był przystojny, ale w jakiś dziwny sposób.
- Ja to zbudowałem - powiedział. - Byłem pewien, że spóźnię się na otwarcie.
Jessie kiwnęła głową ze zrozumieniem i zwróciła się w stronę ekranu. Film rozpoczął się i wszyscy zaczęli go oglądać. W pierwszej scenie pokazano wnętrze biblioteki nocą, a w scenie kolejnej pojawiło się ta sama biblioteka, tyle że za dnia.
- Wierzyć się nie chce - wyszeptał mężczyzna. - Byłem w tej bibliotece.
I wtedy olbrzymia jama otworzyła się w ziemi tuż przy namiocie w parku, jama większa od tej w pobliżu chaty Jessie.
Tej nocy Jessie zadzwoniła do pewnego staruszka. Trzymała przy uchu telefon, wsłuchując się w sygnał. Telefon zadzwonił cztery razy. Powiedziała mężczyźnie o jamie. Odpowiedział, że on sam pływał w jamie, kiedy był w wieku Jessie. Do uszu Jessie doszedł głos muzyki z oddali, jakby odgłos muzyki elektronicznej.
- To nie jest jama, w której można pływać - powiedziała delikatnie. - Nie ma w niej wody. - No to nie wiem, o czym mówisz.
Odłożyła słuchawkę i wyszła na zewnątrz.
Od czasu do czasu ludzie, pojedynczo lub parami, trzymając się za ręce przechodzili obok jamy. Jakaś rodzina zatrzymała się przy jamie. Ojciec rodziny był wyraźnie przestraszony.
- Jak dużo jam jest w tym mieście? - spytał. - Nie martw się. Te jamy nie mogą zrobić nam krzywdy - odpowiedział jakiś inny ojciec. copyright (c) by Amina Memory Cain trans. Piotr Siwecki środa, 12 sierpnia 2009, themerson
TrackBack
|